Witaj rowerzysto z: 38.107.191.86   Dziś jest: 9.09.2010,  Piwkujemy za: Aldony, Jakuba, Sergiusza



Strona główna

Wywiady i opowieści  

Bułgaria 2008  

Wyprawy dalekie

Maroko 2008

Norwegia 2007

Kirgizja 2006

Nowa Zelandia 2004

Kanada 2002

Turcja 2000

Wyspy Kanaryjskie 1999

Islandia 2001

Islandia i Wyspy Owcze 1997
Portrety Troli

Norwegia 2001
Norwegia 2000
Rallarvegen
Norwegia 1994
Norwegia 1993
Szwajcaria 1999

Alpy i Pireneje 1998
Alpy 1996
Alpy 1994

Wyprawy bliskie
Słowacja, Bułgaria, Ukraina


Wywiady i opowieści

PRL

Poradnik turysty rowerzysty

Napisz do nas

Poleć nas znajomym

Powiadomienie o nowościach na stronie

Kgości

Linki



Trzeba to zobaczyć



Czas na Świecie






TopLista - Wyprawy Rowerowe (Podróze, Wycieczki)





Witryna istnieje
od 01.04.2001
do dzisiaj
odwiedziło nas:
427481
ludzików,







Islandia 2001

Jesteśmy na promie. Siedzimy przy piwku "Black Sheep" będąc już po śniadanku i przeglądamy mapy. Śmiało możemy stwierdzić, że znaleźliśmy się tu tylko dzięki Opatrzności. Ale po kolei:

28 czerwca 1997 r. wczesnym rankiem wsiadłem w Przemyślu do pociągu. W Krakowie dosiadł się Krzysiek i bez problemów dotarliśmy do Katowic. Tutaj pierwsze kroki skierowaliśmy do biura turystycznego, by dowiedzieć się skąd odjeżdża autobus, którym mamy jechać. W biurze porządnie nas nastraszono. Okazało się, że na naszych biletach brakuje pieczątki jego wystawcy i pani stwierdziła, że pilot może nas nie zabrać do autobusu. No to nieźle. Pojechaliśmy na dworzec. Upał, słońce wyciska z nas "siódme poty". Po godzinie 14 zaczęły zjeżdżać się autokary. Mnóstwo ludzi, huk, zgiełk, zamieszanie. Cudem odnajdujemy "nasz" autobus, oczywiście spóźniony ponad pół godziny. Dowiaduję się, że miały być dwa autokary, ale jeden, jadący z Łodzi utknął w korku i będzie czekał w Chorzowie. Obserwuję przez chwilę dwóch angielskich turystów. Zauważam w ich rozbieganych oczach przerażenie, niepewność, zdumienie? Nie znają polskich realiów i dla nich to z pewnością istny horror. Sam nie wiem jakim sposobem udaje nam się w 10 minut wcisnąć rowery i cały ogromny majdan do bagażników. Kierowca jest pełen obaw, czy drugi autobus (jak na złość właśnie ten, którym mamy jechać) weźmie nas z całym dobytkiem. Ale cyrk! W Chorzowie dogadujemy się z kierowcą, który na szczęście okazał się "życiowym" facetem. "Słono" płacąc za nadbagaż, szczęśliwi zajmujemy miejsca w autokarze i ruszamy w kierunku zachodniej granicy. [...]

OPIS GALERIA MAPA
       
Copyright & Webmastering GR GLOB (c) 2001 . Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie, publikowanie bez zgody zabronione.